czarownica5

O tym jak czarownicą nie zostałam..

Wiosna= ciepełko
ciepełko= piaskownica (od rana do wieczora, najchętniej) 
a piaskownica to tona piachu wszędzie!
A więc z miotłą latam non stop. :)
I tak skacze sobie  dzisiaj jak małpiszon, rozśmieszając moje maluchy i wykrzykuje:

-zamietę sobie tuuu, zamietę sobie taaam!
A oni chichrają się, dopingując matki głupoty :D
W pewnym momencie, wsiadłam na miotłę i mówię że teraz sobie polatam jak…
-jak czarownica mamo!- krzyczy Niko
-taaak! jak czarownica sobie polatam!
-Ale mamo! Ty nie jesteś czarownicą!
-jak to nie jestem? nie uważasz że jestem straaaasznie „czarująca”?
-nie możesz być czarownicą, bo nie masz brodawki na nosie!

No i masz… czar prysł :P
Niezwykle rezolutne mam dziecko.